Artykuł sponsorowany

Jak przebiega przeciąganie wielowypustów i kiedy ta metoda daje przewagę w produkcji części

Jak przebiega przeciąganie wielowypustów i kiedy ta metoda daje przewagę w produkcji części

Elementy układu kierowniczego czy napędowego w maszynach ciężkich muszą bezwzględnie przenosić moment obrotowy. Nawet minimalny luz po montażu generuje wibracje, które błyskawicznie prowadzą do zmęczenia materiału i ostatecznej awarii całego podzespołu. W środowisku pełnym pyłu, błota i ekstremalnych obciążeń mechanicznych nie ma miejsca na najmniejsze niedokładności pasowania. Wykonanie precyzyjnego profilu wewnętrznego wymaga technologii całkowicie odpornej na błędy kumulacyjne. Tradycyjne metody skrawania często wymuszają żmudne poprawki lub dodatkową kalibrację gotowych części po zdjęciu z maszyny. Odpowiedzią na ten twardy problem techniczny jest proces przeciągania, który pozwala uzyskać pożądany kształt w zaledwie jednym cyklu roboczym.

Na czym polega przeciąganie profili wewnętrznych

Cała procedura opiera się na miarowym prowadzeniu specjalnego narzędzia wieloostrzowego przez wstępnie przygotowany otwór w obrabianym detalu. Przeciągacz charakteryzuje się budową schodkową, w której posiada on szereg zębów o stopniowo rosnącym wymiarze poprzecznym. Pierwsza sekcja narzędzia pełni funkcję pilotującą, a każde kolejne ostrze usuwa ściśle określoną warstwę materiału. Taki podział pracy chroni detal przed gwałtownym przegrzaniem i niebezpiecznym zniekształceniem termicznym struktury. Ostatnie zęby nie zbierają już dużego naddatku, lecz jedynie wykańczają powierzchnię i trzymają ostateczny wymiar. Dzięki temu cały zabieg zamyka się w jednym płynnym przejściu suportu. Taka mechanika eliminuje ryzyko błędów wynikających z wielokrotnego bazowania półfabrykatu, które nagminnie pojawiają się przy konwencjonalnym dłutowaniu.

Wdrożenie tej wysoce powtarzalnej metody wymaga spełnienia rygorystycznych warunków technicznych na hali produkcyjnej. Podstawowym kryterium weryfikacyjnym jest zawsze rodzaj użytego metalu. Proces ten sprawdza się znakomicie w stalach o twardości sięgającej do 45 HRC. Zbyt twardy lub mocno ulepszany cieplnie stop drastycznie skraca żywotność ostrzy skrawających. Kolejnym ważnym czynnikiem pozostaje skomplikowanie geometrii otworu. Standardowe oprzyrządowanie rynkowe pozwala formować złożone wielowypusty o liczbie zębów od 6 do 20 oraz module wielkości do 3. Niezmiernie ważna jest również całkowita długość skrawanego otworu wewnątrz bryły. Wymuszona droga przejścia narzędzia sprawia, że technologia ta obsługuje najczęściej wałki i tuleje o długości przelotu od 300 do 400 milimetrów. Powyżej tych granicznych wartości nieproporcjonalnie rośnie zapotrzebowanie na siłę uciągu układu hydraulicznego obrabiarek.

Maszyny robocze i zastosowania w wymagającym przemyśle

Sercem sprawnego układu wytwórczego jest solidnie osadzona i odpowiednio skonfigurowana obrabiarka. Pionowa przeciągarka do wielowypustów generuje potężną siłę roboczą rzędu od 25 do 50 ton, co gwarantuje pełną sztywność całego procesu obróbki. Stabilność kolumny bezpośrednio przekłada się na całkowity brak szkodliwych drgań podczas zagłębiania się kolejnych ostrzy w twardy metal. Tego typu park maszynowy pozwala na regularne i seryjne osiąganie wąskich tolerancji wykonania w klasie IT7 lub IT8. Dodatkowe układy elektromechaniczne w nowszych jednostkach potrafią z dużą precyzją kontrolować obrót elementu skrawającego, co znacznie ułatwia generowanie profili spiralnych. Podkarpacka firma Tagormet z Jasła systematycznie wykorzystuje ten bezwibracyjny proces do zaawansowanej obróbki części zamiennych. Powstają w ten sposób niezwykle wytrzymałe przeguby kulowe, masywne drążki i łożyska wyciskowe dla sektora maszyn rolniczych.

Właściwie wyprofilowany otwór ma absolutnie kluczowe znaczenie w trudnych warunkach ciągłej eksploatacji sprzętu. Złożone mechanizmy w traktorach czy podziemnych maszynach górniczych pracują pod silnym i zmiennym obciążeniem dynamicznym. Precyzyjne wielowypusty w drążkach kierowniczych i wałach napędowych gwarantują sztywne sprzęgnięcie współpracujących elementów bez powstawania pustych przestrzeni. W ciężkich maszynach kolejowych brak luzów bezpośrednio warunkuje bezpieczeństwo poruszania się całego składu. Metoda ta niesie jednak ze sobą określone rygory technologiczne. Zbyt mały otwór wstępny generuje opór i może łatwo doprowadzić do zakleszczenia lub bezpowrotnego złamania bardzo drogiego przeciągacza. Z kolei przerwy w tłoczeniu oleju smarującego błyskawicznie podnoszą chropowatość powierzchni wewnętrznej detalu. Należy przy tym pamiętać, że profesjonalne ostrzenie stępionego narzędzia przywraca mu ostrość, ale zarazem trwale odbiera mu od 15 do 25 procent całkowitego resursu żywotności produkcyjnej.

Decyzja o wdrożeniu tej specyficznej obróbki wieloostrzowej na halę zawsze opiera się na analizie skali zaplanowanej produkcji. Przeciąganie wewnętrzne wykazuje wyraźną opłacalność przy stałych partiach przekraczających sto sztuk detali. W powtarzalnych seriach produkcyjnych początkowo wysoki koszt zakupu profilowego narzędzia bardzo szybko amortyzuje się na poszczególnych elementach zamówienia. Błyskawiczny cykl wykonawczy i brak konieczności zmiany ustawień pozwala na obróbkę kilkudziesięciu komponentów w ciągu jednej zmiany roboczej. Z drugiej strony w przypadku awaryjnych zleceń jednostkowych lub wariantów prototypowych znacznie rozsądniejszym wyjściem pozostaje klasyczne frezowanie CNC. Technologiczny wybór zawsze sprowadza się do chłodnej kalkulacji pomiędzy rygorystycznymi wymogami wymiarowymi a ostatecznym budżetem przewidzianym na daną partię części zamiennych.